MOZA AirCross 2

Temat stabilizacji w filmie jest bardzo szeroki i z roku na rok coraz to nowszy sprzęt pojawia się na rynku, a klient może wybierać spośród wielu pozycji w zależności
od przeznaczenia, budżetu oraz bazując na tym co oferuje konkretny model.

Jakiś czas temu do testów w moje ręce trafił gimbal firmy MOZA z najnowszej serii
ich stabilizatorów – dokładniej AirCross 2. Miałem okazję przetestować go w zmiennych warunkach, realizując reportaż z wesela oraz podczas wędrówki w ujemnych temperaturach
i śnieżycy w typowo górskim klimacie.

Zapraszam do krótkiego filmu z rozpakowania oraz prezentacji kilku przykładowych ujęć nagranych przy użyciu tego gimbala. Materiał bez dodatkowej cyfrowej stabilizacji 🙂

Jak prezentuje się opakowanie? W skrócie… bardzo przyzwoicie! Po otwarciu zewnętrznej warstwy (kartonu okraszonego zdjęciami modelu wraz ze znakami firmowymi producenta) naszym oczom ukazuje się lekka, ale bardzo wytrzymała walizka wykonana z twardej pianki z uchwytem oraz dwoma zatrzaskami, które skutecznie chronią cenną zawartość.

Wewnątrz znajdziemy wszystko co niezbędne. Dokręcany statyw, szybkozłączkę w standardzie manfrotto 501PL z podporą pod obiektyw, ramię, na którym mocujemy aparat, gimbal
MOZA AirCross 2, instrukcję wraz z kartą gwarancyjną oraz  wysokiej jakości futerał
z niezbędnym okablowaniem umożliwiającym podłączenie body aparatu bezpośrednio do gimbala
(w tym także kabel USB typu C, którym naładujemy akumulator).
Każdy element jest na swoim miejscu.

Złożenie całego zestawu zajmuje chwilę. Jest to bardzo intuicyjna czynność
i niczym nie odbiega od procedury w przypadku stabilizatorów innych producentów.
Nie powinna też stanowić problemu nawet dla początkujących użytkowników.

Moje pierwsze wrażenie? Jakie to lekkie! I to bardzo dobre wrażenie. Jakość wykonania
jest na naprawdę wysokim poziomie. Obok sztywnej i metalowej konstrukcji, nie brakuje
tu elementów z plastiku, ale po dość intensywnym użytkowaniu, nie dostrzegłem żadnych niedoskonałości czy problemów. Całość prezentuje się solidnie, nic nie trzeszczy, wszystko jest dobrze spasowane. I takie powinno być – w końcu udźwig tego stabilizatora to według producenta aż 3,2kg. Mój zestaw, z którym testowałem gimbala, to Panasonic GH5 z adapterem Viltrox EF-M2II oraz z Sigmą 18-35mm f/1.8. Środek ciężkości zdecydowanie przesunięty
do przodu z uwagi na wagę obiektywu, ale AirCross 2 udźwignął to wszystko bez najmniejszego problemu.

Wyważanie całości przebiega również bardzo sprawnie. Na codzień korzystam ze stabilizatora innej firmy i muszę przyznać, że w prezentowanym modelu ten zabieg trwał zdecydowanie krócej. Jedną z takich konfiguracji przeprowadzałem w rękawiczkach na zamarzniętej ławce, w śnieżycy, idąc na szczyt Szrenicy.

Cechy, które sprawiły, że użytkowanie AirCross 2 było dla mnie bardzo komfortowe
to przede wszystkim możliwość zablokowania wszystkich osi w pozycji gotowej do nagrywania stabilnych ujęć, dzięki czemu, po wyłączeniu zasilania, mogłem transportować wyważony zestaw z miejsca na miejsce, bez obawy o uszkodzenie ramion czy silników.

Bardzo prosty i czytelny ekran oraz intuicyjna nawigacja po całym menu urządzenia to kolejne cechy, który sprawiły, że opanowałem całość zaledwie po paru minutach od pierwszego uruchomienia. Zmiana intensywności ruchów każdej z osi oraz możliwość zablokowania ich w dowolnym momencie, odbywa się przy pomocy jednego pokrętła pod joystickiem. Daje tym samym dostęp do niego za pomocą kciuka bez konieczności zmiany uchwytu podczas realizacji płynnego ujęcia.

Kompatybilność szybkozłączki z bardzo popularnym systemem manfrotto 501PL to kolejna bardzo ważna i usprawniająca pracę cecha, dzięki której mogłem przepinać aparat między kilkoma moimi urządzeniami z tym samym mocowaniem bez konieczności odkręcania i zmiany płytki montażowej.

No dobra, a jak MOZA AirCross 2 sprawdza się w praktyce? W mojej pracy korzystałem z bardzo wielu urządzeń stabilizujących, w tym także popularnego glidecam’a, jak i z gimbali innych producentów. Ze sprzętem od firmy MOZA miałem przyjemność realizować płynne nagrania
po raz pierwszy. Początkowo wydawało mi się, że obraz nieco się buja przy wykonywaniu bardzo prostych najazdów, ale szybko zorientowałem się, że w moim GH5 miałem włączoną stabilizację matrycy, która próbowała “zwalczyć” naturalną pracę gimbala. Po wyłączeniu tej funkcji obraz natychmiast stał się taki jaki powinien być. Także tutaj czapki z głów.
Stabilizator, w zależności od ustawionej siły i prędkości ruchów, reaguje bardzo płynnie
i zdecydowanie na polecenia użytkownika. Ani razu nie zdażyło mi się, aby potocznie mówiąc, gimbal “zwariował”, jak zdarzało mi się nie raz podczas pracy ze sprzętem innych marek. Zarówno podczas nagrywania na weselu, jak i przy bardzo trudnych warunkach w górach,
MOZA AirCross 2 wykonywała swoje zadanie doskonale. Udało mi się zrealizować bardzo dynamiczne ujęcia na sali weselnej oraz spokojne najazdy przy silnym wietrze podczas zamieci.

Gimbal posiada bardzo wiele funkcji, które można ustawiać i kontrolować bez konieczności używania aplikacji w telefonie (dostępna na Androida oraz iOS) w tym także tryb infiniti roll (“incepcja”). Natomiast korzystając z aplikacji możemy aktywować między innymi tryb timelaps’a. Każdy znajdzie coś dla siebie. Czas pracy na jednym ładowaniu jest na tyle dobry, że nie musiałem martwić się o nagłą konieczność podłączania baterii do ładowania.
Swoją drogą zastosowano tutaj bardzo sprytne rozwiązanie – bateria jest elementem rękojeści
i można ją wymieniać zwalniając jedną blokadę bez konieczności podłączania całego urządzenia lub wykręcania i wyciągania pojedynczych akumulatorów klasycznego typu.
Ładowanie bez problemu odbywa się także z powerbanka.

Zapraszam serdecznie do obejrzenia filmu wykonanego podczas wędrówki w górach.
Niektóre ujęcia zostały wykonane właśnie opisywanym stabilizatorem MOZA AirCross 2.
Mogę szczerze polecić ten sprzęt każdemu, kto ceni sobie niezawodność oraz precyzyjnie wykonywane ujęcia.

Sprzęt do testu udostępniony dzięki uprzejmości:

×

Basket

[contact-form-7 id=”298″ title=”Contact form”]